Kleszcz mistrzem Polski

Ostatnia runda tegorocznych otwartych Mistrzostw Polski Mężczyzn została rozegrana w zupełnie innej aurze, po gwałtownym ochłodzeniu i w deszczu. Zgodnie z naszymi wczorajszymi przewidywaniami, Mateusz Gradecki i Alexander Kleszcz mieli tak dużą przewagę, że wygrać mógł tylko któryś z nich. Tak też się stało, a zwycięzcą pojedynku został o kilka lat starszy i bardziej doświadczony, Austriak polskiego pochodzenia – Alex Kleszcz z wynikiem 211 uderzeń, choć początek rundy lepszy miał Mateusz. Alex przed kilku lat wygrał w Polsce kilka ważnych turniejów, potem jednak, gdy podjął studia, pojawiał się u nas rzadko. Teraz przyjechał, by wygrać. Tylko jemu udało się zresztą pokonać koalicję juniorskiej kadry Polski, gdyż trzecie miejsce zajął Tomek Pulsakowski, który wyprzedził Adriana Meronka. Na kolejnym miejscu jeszcze jeden junior – Grzegorz Zieliński i dopiero tu, ex quo z nim – kolejny dorosły gracz, Michał Kasprowicz.. red.

„Pierwsza dziewiątka finałowej rundy sporo jednak zamieszała w klasyfikacji. Mateusz Gradecki nadal reprezentował świetną formę i na pierwszej dziewiątce zanotował trzy birdie i jednego bogeya. Tymczasem Aleksander Kleszcz miał jedno birdie, jednego bogeya i jednego double bogeya, stracił więc do Mateusza łącznie cztery uderzenia .
Kolejne dziewięć dołków jednak zmieniło wszystko. Mateusz rozpoczął od triple’a, na kolejnym dołku był double bogey. Aleksander Kleszcz natomiast zaczął od dwóch birdie. Więc po dziesiątym dołku był znów remis, a na jedenastym prowadzenie zdobył Aleks, zagrywając birdie. Mateusz do końca rundy miał jeszcze dwa birdie i dwa bogeye, a Aleks raczej nie popełnił błędów na ostatnich dziewięciu dołkach, jedynie dołek nr 13 zagrał na +1. W sumie Aleksander Kleszcz z wynikiem 211 uderzeń, 5 poniżej par znalazł się na pierwszej lokacie turnieju Polish Men’s Amteur Open, zostając tym samym Mistrzem Polski Mężczyzn.
„Grało mi się dzisiaj dobrze, ale miałem trochę problemów”, powiedział po rundzie. „Czułem że mój swing jest nieco zmęczony po trzech dniach grania. Miałem dużo negatywnych myśli na polu zwłaszcza na pierwszej dziewiątce, tzn. przy kolejnych dołkach analizowałem dokładnie – tu muszę zagrać tak, a tu tak, aby uzyskać lepszy wynik. Na kolejnych dziewięciu dołkach przestałem myśleć w taki sposób. Jest to trudne, ponieważ na takim turnieju kiedy idzie się „łeb w łeb” ciężko jest nie myśleć o wyniku. Cały czas pojawiają się myśli typu: Uwaga tu musisz zagrać par, tu birdie. Takie myśli są niewłaściwe, gdyż trzeba uderzyć konkretną piłkę teraz, a nie cały czas skupiać się na wyniku.
Na pytanie o swoich rywali Aleks powiedział: “W Polsce jest sporo utalemntowanych zawodników i juniorzy bardzo dobrze się rozwijają, niesamowicie wręcz”. Sporo w tym racji patrząc na klasyfikację turnieju. Na drugim miejscu ze stratą dwóch uderzeń znalazł się Mateusz Gradecki. Jego gra podczas tego turnieju była naprawdę imponująca. W klasyfikacji uzyskał 213 uderzeń (-3).” A.Maliszewska