Podglądamy kursantów.

Na polu golfowym w Krugsdorfie zakończył się drugi staż szkoły golfa Czupryna & Dutczak Golf. Podczas dwóch dni kursu powtórzono techniczne podstawy wszystkich golfowych umiejętności: puttingu, chippingu, pitchingu i długiej gry. Najciekawszy był trening aproachów z odległości 50-100 metrów. Jest to umiejętność powszechnie niedoceniana przez większość amatorów. Uczestnicy byli mile zaskoczeni widząc efekty swoich uderzeń po zastosowaniu nowej techniki wykonywania tych strzałów. O wrażenia z kursu pytamy jednego z uczestników.

Naszym rozmówcą jest Zbigniew Gołąbiewski z Białegostoku.
Redakcja – Ile Pan ma lat?
Zbigniew Gołąbiewski – Mam za sobą 71 wiosen.
R. – Czy to dobra pora na naukę golfa?
Z.G.- Na naukę każda pora jest dobra. Zresztą moja przygoda z golfem zaczęła się na dobre pięć lat temu, nie jestem więc kompletnym nowicjuszem. Aktualny mój handicap wynosi 24,5. Cały czas mam nadzieję na poprawę poziomu swojej gry. Już teraz po tych czterech dniach treningu widzę postęp w rozwoju moich golfowych umiejętności.
R.- Jak pan ocenia zajęcia w szkole C&D;Golf?
Z.G.- Oceniam bardzo dobrze. Na zajęciach jest sporo przygotowania teoretycznego, a przede wszystkim jest praktyczne doskonalenie swoich umiejętności. Pod okiem dwóch trenerów mamy doskonałą opiekę szkoleniową. To zupełnie co innego niż trenować samemu. Zawsze można zapytać o swoje niejasności. Zresztą oko z zewnątrz może dostrzec to, czego sami nigdy nie zobaczymy.
R. – Czy jest jakaś różnica między tym czego do tej pory się Pan uczył, a tym co tutaj się Panu proponuje?
Z.G. – Różnica jest diametralna. Brałem lekcje u różnych trenerów w Polsce i zagranicą. Zwykle odbywało się to do tej pory na zasadzie poprawy techniki. Tutaj proponuje się nam całość wiedzy w skład której wchodzi: technika, taktyka i filozofia golfa. Nauczyciele biorą współodpowiedzialność za nasze postępy w grze i wygląda na to, że będą w stanie ten postęp z nas wymusić (uśmiech). Pierwszy raz się spotykam z takim podejściem, do tej pory instruktor golfa proponował zmianę techniki, ale nie odpowiadał za jej efekty, tu jest inaczej.
R. – Czy obciążenia treningowe są dla Pana akceptowalne?
Z.G – Czasem wieczorem czuję się zmęczony. Jest to jednak takie „słodkie” zmęczenie, gdyż mam świadomość celu do którego zmierzam. Następnego dnia jestem gotów do dalszych działań. Nawet dla osoby w moim wieku trening nie stanowi nadmiernego obciążenia.
R- Dziękujemy za rozmowę.