Camiral Golf & Wellness.

Bez lukru o nowej gwieździe Europy i przyszłej arenie Ryder Cup 2031

Jeśli gracie w golfa od dłuższego czasu, pewnie kojarzycie ośrodek PGA Catalunya. Jakiś czas temu przeszedł on rebranding i zmienił nazwę na Camiral. Ostatnio znów jest o nim głośno – po pierwsze dlatego, że oficjalnie ogłoszono, iż w 2031 roku ugości legendarny turniej Ryder Cup, a po drugie właśnie wylądował w ścisłej czołówce inauguracyjnego rankingu Golf World Top 100 Euro Luxe Resorts.


W materiałach promocyjnych przeczytacie mnóstwo wzniosłych słów o “wyjątkowej gościnności”, “starożytnych szlakach” i odcinaniu się od świata, ale odkładając na bok cały ten marketingowy szum: to wciąż kawał solidnego, świetnie zorganizowanego miejsca u podnóża Pirenejów (zaledwie godzinę drogi od Barcelony). Spójrzmy na to normalnie, z perspektywy kogoś, kto chce zagrać dobrą rundę i porządnie zjeść.

Golf (bo po to tam jedziemy)

To główny powód, dla którego w ogóle warto rozważyć ten kierunek. Infrastruktura 36-dołkowego kompleksu stoi na bardzo wysokim poziomie:

  • Stadium Course: Zdecydowana wizytówka tego miejsca, regularnie goszcząca turnieje DP World Tour i przyszła arena Ryder Cup. To pole nie bierze jeńców, potrafi dać w kość i wymaga od gracza pokory oraz szacunku do własnych umiejętności. Dobry test charakteru.
  • Tour Course: Rozsądna alternatywa, jeśli nie macie ochoty na ciągłą walkę o przetrwanie. Utrzymane w równie świetnym standardzie, ale wybacza więcej błędów.
  • Trening: Na miejscu znajduje się tak zwany Golf Hub, naszpikowany technologią, ekranami i systemami Trackman. Jeśli ktoś lubi analizować najdrobniejsze parametry swojego zamachu, będzie zachwycony.

Dziewiętnasty dołek i kuchnia

Po zejściu z osiemnastki trzeba coś zjeść. Najbardziej naturalnym wyborem dla golfisty jest Club Café – rozpościera się stamtąd świetny widok na pole, więc można w spokoju zapić gorycz porażki albo wznieść toast za udanego para.

Oprócz tego, wokół pięciogwiazdkowego Hotelu Camiral (członka prestiżowej grupy The Leading Hotels of the World) kurort dysponuje kilkoma restauracjami w stylu śródziemnomorskim. Warto wspomnieć o Camiral Bistro czy restauracji Origin, która łączy lokalne, katalońskie smaki z innowacyjnymi technikami renomowanych szefów kuchni. Serwują tam bardzo przyzwoite jedzenie. Jest elegancko i smacznie, choć oczywiście w typowo kurortowych cenach.

Czas po golfie i odrobina przyzwoitości wobec natury

Camiral mocno promuje swoje nowoczesne centrum wellness. Można tam skorzystać z krioterapii, komór tlenowych czy opartego na badaniach naukowych Programu Regeneracji Sportowej – co kto lubi na odnowę pleców po kilku rundach.

Warto jednak docenić ich podejście do utrzymania pól. Zamiast tylko o tym mówić, faktycznie zrobili coś z sensem: podlewają trawę wyłącznie wodą z recyklingu, całkowicie wyeliminowali z pola plastikowe butelki i wdrażają program utrzymania terenu, który bardziej przypomina dbałość o naturalny rezerwat przyrody niż o standardowy obiekt golfowy. Mają na to dokumenty w postaci certyfikatu GEO oraz statuetki IAGTO. W dzisiejszych czasach to już właściwie kwestia elementarnej przyzwoitości, ale dobrze widzieć, że skutecznie wdrożyli to w życie.

Werdykt

Wysoka pozycja w rankingu najbardziej luksusowych kurortów Europy nie jest przypadkiem. Camiral (będący zresztą siostrzanym obiektem portugalskiego Quinta do Lago) to miejsce dość ekskluzywne i mocno zorientowane na jakość. Jeśli nie przeszkadza Wam otoczka dużego, dopieszczonego resortu i szukacie po prostu pewnego, bardzo dobrego pola golfowego w Hiszpanii z porządną kuchnią – zdecydowanie warto dopisać ten obiekt do swojej listy. Najlepiej zanim w 2031 roku zjadą tam tłumy.

Redakcja portalu
Redakcja portalu golfpl.com
http://www.tv-golf.pl