Z etykietą na bakier!

Golf rządzi się swoimi prawami, dba o tradycję , etykietę i wszelaką poprawność. Golf nie znosi niedomówień i niedokończonych sytuacji. Wymyślono kiedyś reguły, po to by właśnie nie było niedomówień. Także spisano zasady etykiety . Widać dawniej także nie wszyscy byli mili…. Widocznie niektórym, trzeba pewne zasady napisać , być może nie wpojono im ich za młodu?
Duch gry
W golfa gramy, w większości przypadków, bez nadzoru sędziego lub arbitra. Gra zależy więc od uczciwości gracza i szacunku dla innych oraz przestrzegania „Reguł gry w golfa”. Wszyscy gracze powinni zachowywać się w sposób zdyscyplinowany, okazując uprzejmość i sportową postawę w każdym momencie, niezależnie od tego, jak ambitnie traktują grę. Tym właśnie jest duch golfa.
Duch duchem, ale w regułach w dziale etykieta mamy kilka wskazówek dotyczących prowadzenia gry w golfa. Ich przestrzeganie zapewnia osiągnięcie wszystkim graczom maksymalnej przyjemności z gry. Nadrzędną zasadą jest respektowanie innych w każdej sytuacji na polu. Nie ma za to słowa o zachowaniu się przed i po rundzie. Właściwie to regulują to zasady zdrowego rozsądku i kulturalnego zachowania się. Trudno byłoby pisać w regułach, że np. wchodząc do klubu należy powiedzieć dzień dobry, że wypada ustąpić pierwszeństwa wychodzącym, czy ustąpić miejsca kobiecie itp. Nasze zachowania wynosimy z domu. O ile na polu czasami mogą nas ponieść emocje i jeżeli gramy w towarzystwie dobrych znajomych, możemy się nawet lekko zapomnieć, to w klubie powinniśmy trzymać fason. W wielu szanujących się na świecie klubach, nie do pomyślenia jest wejście do klubu w ubraniu z pola, w wielu należy nawet włożyć marynarkę i krawat!
Tak, może to w naszych warunkach irracjonalne, ale tak jest. Wiele klubów ma też pomieszczenia tylko dla członków, o których (co też może się wydać dziwne) dba. Pewne zasady, czasami nawet może się nam wydawać, że zbyt drakońskie, są tam jednak przestrzegane od wielu lat i widocznie są akceptowane, bo nie zmieniają się od wielu pokoleń.
Rozmawiałem kiedyś ze znajomym, który odbywał praktykę na polu golfowym w USA. Zasady panujące na tym polu dotyczące pracowników były dość restrykcyjne. Np. nie wolno było pracownikom grać na tym polu, jedyną osobą uprawnioną do gry był dyrektor pola i to tylko w przypadku gry z gośćmi czy kontrahentami. Pro i obsługa pola nie miała prawa wstępu do budynku klubowego. Takie tam panowały zasady, czy słuszne – nie wiem – być może tak, skoro ich przestrzegano. Tak samo jak psim obowiązkiem (dla niektórych) partnera flajtowego jest to, że po rundzie należy usiąść wspólnie przy stoliku i napić się kawy czy może chociaż piwa. Sam przeżyłem kiedyś taką sytuację , gdy po rundzie gdzie we flajcie grało nas 3 panów i jedna pani. Przy stoliku obok odświeżonej i przebranej koleżanki flajtowej, pojawiłem się tylko ja! Dobrze, że było na tyle gorąco że nie specjalnie musiałem ukrywać rumieniec, którym się oblałem niczym zażenowana pensjonarka, gdy usłyszałem pytanie – czy w waszym klubie nie ma zwyczaju by po rundzie spędzić ze sobą chwilkę przy kawie? Coś tam wymyśliłem, że kolegom akurat coś wypadało itd. Nie sądzę by uwierzyła, ale co miałem robić? Moja żona opowiadała mi kiedyś o wyrafinowanym dowcipie pewnego dżentelmena golfisty, który to chcąc błysnąć wyszukanym komplementem zaserwował jej tekst ” w zasadzie to ja z kobietami nie lubię grać, ale…” – nie zdążył dokończyć, bo moja lepsza połowa, dała mu do wiwatu mówiąc, że jej jest z tego powodu bardzo przykro, skoro się z nią musiał tak strasznie męczyć podczas rundy. Bystry był na tyle, że zrozumiał, przypiekł „buraczka” i zaczął się gęsto tłumaczyć :).

Uprzejmość i szacunek to podstawa współżycia, a w biznesie to właściwie obowiązek. Czy mamy gorszy dzień czy lepszy, nie ma to znaczenia, zawsze powinniśmy szanować klienta. Takim klientem na polu jest golfista!
Wyobraźcie sobie teraz, że na takim „wypasionym” polu, podczas ceremonii wręczenia nagród wychodzi menager w, za przeproszeniem krótkich gaciach, w koszuli na wierzchu, nieogolony i właściwie bez przywitania oczekujących, coś tam bełkocze, towarzyszy mu przy tym koleś w również krótkich np. dżinsowych gaciach, klejąc dość nieskładnie tekst w postaci „to teraz za to i to damy to”. Po czym podchodzi inny spocony koleś, odbiera nagrodę, może nawet sporej wartości, może także wykrztusi jakieś krótkie „dzięki”, obróci się na pięcie i już go nie ma. Wiemy, że wygrał dostał brawa i pa pa. Ceremonia czyli show trwa nadal, niedobitki mających nadzieję na wygraną przemieszanych z nie bardzo wiedzącymi co ze sobą zrobić, (bo np. nie mają transportu do domu) czekają nad mało świeżym kotletem (na talon oczywiście) na kolejnych zwycięzców. Po zakończeniu „ceremonii” niczym z zatłoczonego i nieklimatyzowanego tramwaju, całe towarzycho rozbiega się do samochodów. Nawet mało bystry obserwator nie dopatrzy się przy zwycięzcach tłumu gratulujących. Brzmi jak film Barei? Tak? To rozglądnijcie się dookoła, tylko tak trochę baczniej ! 🙂

Bo „Wszyscy gracze powinni zachowywać się w sposób zdyscyplinowany, okazując uprzejmość i sportową postawę w każdym momencie, niezależnie od tego, jak ambitnie traktują grę. Tym właśnie jest duch golfa.”

Wierzycie w duchy?
Może napiszcie jakieś wasze horrorki z golfa – chętnie poczytamy 🙂 – opublikujemy 🙂