Amber sentymentalny

Zbliżające się obchody  30-lecia  Ambera i jakby przy okazji PZG.  Oficjalnie PZG  niby wydaje się ważniejsze, ale nie emocjonalnie, bo to przecież w Amberze się wszystko zaczęło….

Pamiętam gdy 27 lat temu trafiłem na pole Amber Baltic. Kończąc swoją przygodę wydawniczą z tygodnikiem Nowy Kurier w Szczecinie, postanowiłem wydać gazetę o turystyce. Zarejestrowałem z rozpędu nawet dwa tytuły.  Amber był  moim  celem reklamowym do nowej gazety. Miałem wprowadzającego i tym samym łatwiej, bo mój kuzyn Leszek Zembrowski już grał! Przyjechałem i … zostałem! Ja, który od sportu trzymałem się raczej z daleka, wsiąkłem na dobre! Próbując dowiedzieć się czegokolwiek o Golfie trafiłem w zasadzie na czarną dziurę.  Nie było żadnej książki na ten temat, żadnej gazety w języku polskim i w ten oto sposób zamiast gazety o turystyce powstała o GOLFIE, a ja przepadłem bez reszty!

Niby przypadek, ale jak ważny – taka chwila zmieniająca życie! Redakcja dostała zadanie  i tak to się zaczęło! Trzeba było to jakoś ogarnąć, sprecyzować co to jest to tee i inne takie. Poznać jeszcze wiele innych dziwnych terminów i zasad. Tutaj wyrocznią był cierpliwy Ryszard Kozieras i inni. Owi „inni” w dobie modemowego Internetu jak pamiętam wygenerowali nam astronomiczny rachunek!  Nie wspomnę, że wiedza czerpana od wielu „autorytetów” była czasami sprzeczna, ale sobie poradziliśmy i jakoś poszło.

Jak napisałem wcześniej, wsiąkłem doszczętnie w tę zieloną trawę niczym nawóz!  Zostałem zwyczajnie wchłonięty i przetworzony! To Amber niczym diabeł, chwycił moją duszę a ja zauroczony jego powabem z rozkoszą podpisałem ten cyrograf! Dziś  po tych wielu wspaniałych latach naszego romansu mogę śmiało powiedzieć, że nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło się  bym żałował tej chwili!

Obiecałem i przez ostatnie dni konsekwentnie siedzę przed komputerem, przeglądam fotografie z Ambera. Przywołuję zatarte, zapomniane chwile. Cieszę się, że mogę napisać – dzięki Bogu mam ich trochę- a to przecież nie  tylko moje chwile, ale także innych. Taki kawałek życia związanego z tym magicznym miejscem.

Od tych pierwszych fotografii  z ziarnem, nieco przyciemnych slajdów, przeglądanych z sentymentem,  dochodzę do tych już cyfrowych, jeszcze nieśmiało kilkudziesięciokilowych, mało ostrych, ale jakże istotnych, ważnych i wspaniałych!  Każde z nich jest chwilą, przeżytą tutaj , chwilą ulotną i jakże moją. Gdy w tle, Rysiu Rydel przypomina, że w życiu piękne są tylko chwile, a to że kiedyś, gdy byłem mały, pytałem gdzie i czy…. , to  dziś, gdy jestem już duży, wiem to na pewno – Amber i tak!

Wiem, że nic na świecie nie zastąpi widoku letniego zachodzącego słońca kładącego cienie drzew na osiemnastym dołku Ambera, kumkania żab i melancholijnego, wrześniowego zwiastującego schyłek sezonu, klangoru żurawi. Cieszę się, że dane mi było być tam wtedy i być tu teraz! Wiem, że nie poznałbym tylu wspaniałych ludzi zakochanych w tym miejscu i golfie, jak ja!  Oglądając te wszystkie stare fotografie nasuwa mi się pewna refleksja, otóż większość z nich przedstawia ludzi szczęśliwych. Uśmiechniętych, radosnych w spontanicznym stanie uniesienia, co coraz trudniej niestety jest mi dostrzec na fotografiach współczesnych. Coś, gdzieś po drodze golfowej ewolucji widocznie poszło nie tak, ale nie czas teraz by się nad tym zastanawiać.  

Kawałek czasu minęło, jest co wspominać i pomyślałem, że to dobry moment, by objawić światu nasze początki. Jest okazja, by zebrać Wasze wspomnienia, początki, fascynacje związane z Amberem i w jakiś sposób zapisać się w historii tego miejsca. Mogłoby powstać coś z okazji tego 30-lecia, co pozostanie w formie, nazwijmy to kroniki dla potomnych. Nie krępujcie się i napiszcie o Waszej przygodzie w tym miejscu a ja zobowiązuję się,  to wydrukować i przekazać do Ambera.
Niech coś po nas pozostanie!

Zbigniew Folta

Teksty i fotografie proszę kierować na adres: redakcja@golfpl.com

Redakcja portalu
Redakcja portalu golfpl.com
http://www.tv-golf.pl