Mgiełka tajemnicy” i „całun niedostępności.

Zaglądam od czasu do czasu na stronę GolfNews.pl, tak , tak to nie pomyłka, na golfnews. I przyznaję się do tego! Różne panują opinie o tym portalu. To trochę tak jak z NIE – Urbana. Niby nikt nie czyta , a gość sprzedaje dobrze ponad milion egzemplarzy ( nie wiem jak teraz, ale tak było, a sprawdzać mi się nie chciało), tak i tutaj niby nikt poważny tam nie zagląda, ale jak zagaić to prawie każdy wie kto, komu, kiedy i za co przyłożył. Tak już na tym świecie jest, że gawiedź czyta tzw. brukowce, ale w końcu dla idei tego nie drukują … Jak wspomniałem zaglądam tam, by sprawdzić czy, czasami coś mojej uwadze nie umknęło. Ostatnio jakby się uspokoiło, nie wiem czy to za sprawą mrozów czy też ogólnego znormalnienia. To zresztą nieważne, więcej tu teraz autopromocji a to jakaś strona powstała a to ktoś wycieczkę szykuje, takie tam normalne wpisy. Normalne bo gratisowe i anonimowe. Wiele opinii wysłuchałem na temat tego portalu, większość była oczywiście krytyczna, nie chcę być jednak posądzony o lżenie konkurencji, uważam wręcz, że taki Hyde Park jest potrzebny – jako forum dla swobodnego wypowiadania wszelkich poglądów w imię wolności słowa i przekonań. Czasami to pomaga, czasami może szkodzi , ale chyba jest to potrzebne, a potwierdza to chociażby fakt, że strona ta wciąż istnieje. Zostawmy jednak rozważania filozoficzne i przejdźmy do meritum.
Jak już napisałem , zaglądam w poszukiwaniu jakiś ploteczek i widzę następujący link http://biznes.onet.pl/biznes-life-prosto-do-dolka-odcinek 7,18493,5003796,4956972,335,1,news-detal, umieszczający go niejaki „fik” chyba jest po szkole marketingu , bo doskonale stopniując napięcie zamieścił tam tylko uśmieszek i link, powodując, przynajmniej u mnie, nieodpartą chęć zapoznania się do jakiej to tajemniczej treści ów link prowadzi! Efekt zamierzony zatem specjalista od marketingu osiągnął, w moim przypadku akurat 100% , bo kliknąłem! A co sobie będę żałował! Przekierowało mnie na onet biznes, o myślę sobie poważna sprawa, „gruby” portal, dalej Biznes Life: prosto do dołka (odcinek 7). No to czytam….
„Pole golfowe to doskonałe miejsce do odpoczynku, ale sprawdza się również jako miejsce spotkań ze współpracownikami i partnerami w biznesie. Pięć godzin gry w golfa to idealny czas na rozmowy o wspólnych inwestycjach i planach. Golf w naszym kraju ciągle kojarzy się ze sportem bardzo drogim, na który może pozwolić sobie jedynie elita. Nic bardziej mylnego. W Polsce otwieranych jest coraz więcej obiektów sportowych przeznaczonych do gry w golfa, a sama dyscyplina znajduje coraz większą rzeszę fanów i zawodników. Golf jest sportem dla każdego i w każdym wieku, choć wymaga od graczy sprawności fizycznej na przyzwoitym poziomie. Przejście przez osiemnaście dołków to około pięciu godzin spędzonych na świeżym powietrzu, co niewątpliwe wpływa korzystnie na nasze samopoczucie. Gracz podczas jednej gry pokonuję trasę od 6 do 7 kilometrów, a jeśli pokonuje ją pieszo spala aż 2500 kcal! Pole golfowe to również doskonałe miejsce do spotkań biznesowych. Podczas jednej gry mamy mnóstwo czasu aby porozmawiać o wspólnych interesach i zainteresowaniach. Możemy poznać naszego klienta nie tylko od strony formalnej, ale również prywatnej. Takie zbliżenie na gruncie wspólnych zainteresowań i pasji może obficie zaowocować w naszym biznesie.”
W zasadzie tekst kalka, jakie co jakiś czas czytamy, bo ktoś akurat po raz kolejny odkrywa Amerykę. Takie tam pomieszanie prawdziwego z niekoniecznie właściwym. Oczywiście, że się komuś kojarzy to wiemy , a że tak nie jest to też prawda połowiczna, dalej o kaloriach jest (może kilka anorektyczek uważających się grube to zainteresuje), też tak można. Jest i o biznesie zainteresowaniach, co widać powyżej. Już miałem opuścić tę stronę , ale jest video – no to trzeba obejrzeć, skoro już tu jestem…
Zaczyna się scenką na dachu, gdzie młody człowiek wybija piłki w miasto. Dalej przekształca się to poniekąd w film instruktażowy, gdzie w tajniki golfa wprowadza, naszego bohatera profesjonalny golfista. Tak się zacząłem zastanawiać, czy przypadkiem komuś „zielonemu” nie przyjdzie do głowy, by na serio potrenować sobie na jakimś dachu? Bo w takim przypadku o nieszczęście nie trudno, ale wierzę w rozsądek ludzki nadal – nadal bo, nie jest to wcale takie oczywiste i już kilkakrotnie się na takiej wierze zawiodłem. Dalej co mnie mocno zaskoczyło, to pierwsza scenka z profesjonalnym nauczycielem. Ja wiem, że w Wilanowie są sztuczne greeny, ale i te chyba należy oszczędzać, takiego zadania widocznie nie jest miejscowy, chociaż rodem z Australii Pro David Ekberg, bowiem beztrosko postawił swoją , a jakże wypasioną i wielką, zawodową torbę – właśnie na greenie! Dalej możemy się dowiedzieć z napisów m.in., że na polu powinniśmy mieć wyłączone telefony komórkowe i teraz uwaga „by nas nikt nie podsłuchał” (autorzy filmu chyba uważają, że wszyscy golfiści mają udziały w automatach :)), ale za to jest „zero” zasad i możemy gaworzyć o wszystkim, możemy się napić zapalić cygaro, co jest świetne według autorów do załatwiania biznesów! O losie i jak się tu dziwić, że ktoś uważa potem iż to gra dla elit! Jak jeszcze raz usłyszę taki tekst zażądam przeprosin! Bo też gram w golfa! Dalej gdy usłyszałem o „mgiełce tajemnicy” i „całunie niedostępności” wymiękłem. Ale to nie koniec atrakcji, bo jeszcze się dowiedziałem, że kij którego używamy w bunkrze nazywa się „sandwich”. No cóż, odcinek polecam golfistom na wieczór z braku innej rozrywki, można się czasami uśmiechnąć i wierzę w to, że podsumowanie tegoż odcinka na dachu, należy traktować dosłownie, właśnie jako żart. Chociaż wydaje mi się niekoniecznie zamierzony. No to życzę smacznego, zwłaszcza w bunkrach!

Foto: stop klatka z materiału video.