Jak to się robi w Czechach?

Jak to się robi w Czechach?

Czech Lubosz Sedlaczek, zaprzyjaźniony z organizatorami i graczami Oracle Sun Mid Amateur Tour, pełniący w tym cyklu funkcję sędziego, podczas rundy w Binowie podzielił się z nami swymi refleksjami na temat liczebności polskich klubów i przyczynami tejże mizerii.

– Ceny członkostwa i pojedynczych usług na polach golfowych w Polsce budzą zdziwienie – Sedlaczek stawia sprawę otwarcie. – Przecież klubów nie utrzyma grupa najbogatszych członków, tylko liczni członkowie, wywodzący się z klasy średniej, wolnych zawodów i urzędników. Trzeba więc uwzględnić możliwości ich rodzinnych budżetów. Doskonale ilustruje to przykład jednego z najnowszych pól w Czechach…
– Gdy otwarto kolejne pole golfowe w Czechach – opowiada dalej nasz południowy sąsiad – dwudziesto siedmio dołkową Nową Amerykę, początkowo opłatę członkowską ustalono na poziomie 10 tysięcy koron. Skutek był taki, że po dwóch latach klub miał ledwo 54 członków, czyli jak na obecne czeskie standardy – katastrofalnie mało. Pół miliona stałych wpływów nie wystarczy przecież na zimowe utrzymanie pola i pracowników, nie mówiąc o koniecznych zakupach sprzętu. Dlatego Austriacy, właściciele pola, poszli po rozum do głowy i radykalnie obniżyli opłaty. W kolejnym roku członkowstwo kosztowało już… jedną koronę, a roczna opłata 2000 koron. W następnym roku członkowstwo podrożało do 2 koron, a opłata roczna pozostała na poprzednim poziomie. Efekt nie kazał na siebie długo czekać. Po czterech latach w Nowej Ameryce było już 800 członków, którzy dostarczali do budżetu klubu ponad półtora miliona koron z samych tylko opłat rocznych.

Drogie piłki na drajwing

Także cena koszyka piłek na drajwingu, wynosząca u nas 15 złotych i więcej, jest według Lubosza bezsensowna. Powinna ona być dużo niższa i wynosić około 8 złotych, bo to zachęca graczy do tego, by przyjechać na pole i potrenować. Im więcej piłek wybijesz, tym lepiej zaczynasz uderzać w czasie gry i masz większą pewność siebie podczas rundy, co przekłada się na wzrost poziomu gry masowego członka klubu. Ludzie ci nie odwracają się więc od golfa, tylko przyjeżdżają coraz częściej, przywożąc ze sobą na pole rodzinę i przyjaciół, a na dodatek robią coraz większe zakupy w klubowym sklepie ze sprzętem. Niższe ceny piłek na drajwingu per capita, wychodzą więc czeskim klubom na korzyść. A jak to jest u nas w Polsce? Ilu członków ma najliczniejszy polski klub?

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz