Wakacyjna wyprawa z golfem – Holandia

Wakacyjna wyprawa z golfem
Holandia

Lato w tym roku było w całej europie gorące.
Może zamiast smażyć się na południu odwiedzimy Holandię – zdecydowała rada rodzinna. Pomysł świetny, ale osobiście zastanawiałem się czy w Holandii , pięknym kraju, znajdzie się miejsce do potrenowania golfa ?
Rozpoznanie tematu golfa w kraju tulipanów rozpocząłem od internetu. I tu pierwsze zaskoczenie. Holandia posiada 83 pola 9 dołkowe oraz 105 pól 18 dołkowych . Jak na tak mały kraj, to dużo. Polska jest 8 krotnie większa ale my nie mamy 1500 pól. Jak do tego dodam 86 pól w sąsiedniej Belgii i 401 we Francji , to można uznać ten rejon za raj golfisty.
Tyle o ilości, a jak z jakością ?
Winterswijk to miasteczko blisko niemieckiej granicy , nienagannie uporządkowane , uśmiechnięci ludzie i smaczne sery. Pole Golfbaan de Voortwisch też sympatyczne, płaskie, wśród drzew, z dużą ilością wody , wszak to kraj z depresją. Ten hazard to raczej kanały niż stawy i jeziorka. O rafach zapomnijcie, tutaj potrafi się dbać o zieleń. Otoczenie super. Domek klubowy, loża szyderców w formie gródka piwnego , gdzie króluje Grolsch, wszystko w najwyższym standardzie . Osobna wózkownia , szatnia , sprężarka do oczyszczenia butów i wózków oraz sklepik ze sprzętem golfowym.
Driving range 16 stanowiskowy, z czego 6 stanowisk zadaszonych, wszędzie lustra . Piłki golfowe prawie za darmo. Za przysłowiową naszą dychę masz 60 piłek. Można przyczepić się tylko do długości strzelnicy , tylko 175 metrów. Początkowo budziło to zdziwienie ale przeszło gdy zobaczyłem członków klubu. Przeważały same siwe głowy, a średnia wieku oscylowała około 65 lat.
Wpadłem w niedzielę ale pole zajęte , trwał turniej. Plan na tydzień też wyglądał bogato. Wtorek dzień dla pań , czwartek dla biznesmenów – jak się okazało są to cykliczne turnieje dla klubowiczów. W piątek i sobotę coś jeszcze , flamandzki nie jest mi znany. Pomyślałem że najlepszy będzie poniedziałek.
Na polu pojawiłem się o 8 rano, rodzina jeszcze w łóżkach więc moje sumienie uspokojone. Trochę rozgrzewki i czas wyjść w pole , jak mawiają rolnicy. Tutaj niespodzianka. Pole ma pełne obłożenie i na 9 dołkach niezły ścisk. Średnia wieku wysoka, sprawność niezła, nie ma szaleństw z drivami, ale ochota do walki wielka. Melexów się nie używa , wszak okazywanie słabości nie jest w dobrym guście.
Zagaiłem do golfisty na pierwszym tee i już miałem partnera tubylca. Doszedł jeszcze jeden i pomyślałem że będzie fajnie. Przedstawili się i jedynie co rozpoznałem to że oba imiona zaczynają się na H. Jak wspominałem flamandzki nie jest mi znany , a Holendrzy jak mówią to odnoszę wrażenie że mają chroniczną chrypkę.
Przed nami 9 dołków. Długość pola z żółtych to 5933 metry (!) . Są tutaj po dwa dołki 3-parowe i 5-parowe , reszta to 4-parowe . Par pola to 72. Przed pierwszym dołkiem tablica informacyjna, dzisiaj : pin position D. Każdy z golfistów może otrzymać kartę z usytuowaniem flagi na każdym greenie, i gra nie jest już zupełnie w ciemno. Na każdym tee mapa informacyjna o odległościach do bunkrów czy wody . Myjka do piłek i ręcznik. To tutaj standard.
Pole w super kondycji . Mimo że dwa tygodnie temu paliło słońce , wszędzie zielono, kosiarki pracują dyskretnie przepuszczając golfistów. Jedyne trzeba uważać na dzikie króliki przelatujące po fairway’ch. Woda raczej nie przeszkadza, a jedynie wymusza strategię pokonywania dołków. Moi nowi golfowi przyjaciele pomagają poznać pole. Można również podszlifować golfowy angielski. Dla ciekawych zagadka , co znaczy – ugly but usefull. Jak wszędzie, tutaj również golfiści to bardzo uprzejmi ludzie. Na koniec jeszcze wspólna kawka w loży szyderców. Miejscowym zwyczajem jest zgłaszanie w recepcji nie hole in one, ale birdie . W pewnym wieku granie dołka poniżej par jest sukcesem godnym odnotowania.
A ile to kosztuje?
W tygodniu 18 dołków to koszt 40 Euro , w sobotę i niedzielę 45 Euro. Można zagrać 9 dołków za 28 i 33 Euro. Driving range jest za 5 Euro lub za darmo gdy wykupisz Green fee na pole. O piłkach za „darmo” wspominałem. Do tego lekcje z Pro z przeszłością w PGA lub lekcje w ramach programu RedFlagGolf. Wszystko to załatwicie w barze z uroczą postawną blondynką. Obowiązuje język angielski. Jeśli to was przerasta to jest jeszcze małe pole treningowe . 6 dołków i wszystkie par 3 , poczujecie się prawie jak na środowym Masters. Dołki o długości od 53 do 69 metrów, greeny małe jak chustki do nosa . Jedyna okazja by zrobić tego wymarzonego hole in one.
Wrażenia wspaniałe. Polecam Holandię , tam spędzicie miłe golfowe chwile.



Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz